sobota, 30 września 2017

Evarose- Telephonic



     Przyznam, że na kolejny wpis chciałam dać inną piosenkę, ale postanowiłam, że dam wam chwilę odpocząć od azjatyckich dźwięków i wrócić na stary grunt. Na szczęście, okazało się, że zespoły o których niegdyś mówiłam jeszcze nie umarły i spróbowały coś z siebie wykrzesać, w tym m.in Evarose, o której to grupie mówiłam bodajże dwa razy przy ich piosenkach ,,Cought It Up'' i ,,We Can Pretend Anyway''. Także więc bez zbędnych słów, o to i Evarose w kolejnej odsłonie.
     (PS: Jako że blogger postanowił się zbuntować, tym razem zostawiam jedynie link, ponieważ wyszukiwarka bloggera nie chciała znaleźć teledysku. Mam nadzieję, że nie będzie to zbyt duży problem).

czwartek, 24 sierpnia 2017

Seria ,,Coverowi twórcy''- Jonathan Young

     Jako, że ze względu na moją fascynację mangami, anime itp. dość często szukam ciekawych coverów poszczególnych piosenek, postanowiłam stworzyć taką mini-serię, w przerwach między kolejnymi piosenkami w której będę wam prezentować artystów, którzy głównie nagrywają na YouTubie, chociaż ich talent jest czasem tak wielki, że spokojnie mogliby konkurować z ,,gwiazdami wielkiego formatu'' (cudzysłów bynajmniej nie przypadkowy).
     Jeżeli więc boisz się, że znowu usłyszysz japońskie piosenki (choć nie tylko o nich tutaj będzie) i nie będziesz z nich nic zrozumiał, to prosiłabym jednak o zostanie chwilę- bo jeśli znasz drogi czytelniku angielski, albo własny język, to myślę że przynajmniej część z tego zrozumiesz. A jeśli nie- warto dać temu szansę, od czego są w końcu tłumaczenia, prawda?
     Ale jak napisałam, dzisiaj zaczynam od kogoś, kto... hmm, w pewien sposób sprawił, że ze jeden ze znienawidzonych openingów stał się jednym z moich ulubionych, mimo no cóż, metalowej otoczki. Przed wami dość znany, ale jednak: Jonathan Young.






     Na sam początek postanowiłam wstawić te dwa kawałki, ponieważ są ciekawym wprowadzeniem do twórczości tego piosenkarza. Radosna twórczość Jonathana Younga charakteryzuje się tym, że na jego kanale znajdziecie m.in. bardzo dużo coverów w wersji rockowej, czasem nawet metalowej piosenek z... tak, bajek Disneya, które za pewne doskonale znacie, a których w pierwszej chwili mogliście nie poznać, ponieważ nabierają one w tej wersji często zupełnie innego, ciekawszego brzmienia. 
     Ale nie tylko one. Jeśli chodzi o piosenki, gdzie w ogóle jest potrzebny silny, męski głos, czasem taki typowo ,,metalowy'' to ten artysta doskonale się tutaj sprawdza. Przykładem tutaj są także openingi z wielu anime, tutaj moje ulubione: z ,,One Punch Man'' oraz ,,Death Note''.

Malutka: Niech was tylko nie przestraszy początek






     Z ,,Death Note'' co prawda miałam wstawić drugi opening, jednak stwierdziłam że na sam początek warto dać wam ten, ponieważ jest on jeszcze w takiej wersji bardzo ,,lightowej'' (badum, gra słów w języku polskim- imię jednego z bohaterów na język angielski przetłumaczono jako ,,Light'", do tej pory nie wiem czemu). Poza tym myślę, że bardzo dobrze obrazują one cały dorobek tego piosenkarza- jest to osoba, która umie pokazać się z tej spokojniejszej, weselszej strony, a czasem i też z tej mroczniejszej, czasem typowo metalowej. Piosenki są akurat na tyle różnorodne, że myślę iż każdy może na jego kanale znaleźć jakiś swoim zdaniem ciekawy cover- czy jesteście fanami ostrych rytmów czy nie (tak jak na przykład ja).
     Za jedyną wadę według mnie można uznać tutaj jedno: mianowicie teksty, które są dobre, ale jednak w porównaniu do pewnych osób (o których mowa będzie w późniejszym czasie), można byłoby je spokojnie podszlifować. W następnym ,,wydaniu'' tej mini- serii, chciałabym wam pokazać innego wokalistę, który (jako ciekawostka), także podjął się zaśpiewania piosenki do ,,One Punch Man'', choć wyszło mu to zupełnie inaczej, zwłaszcza pod względem tekstu. 

     Jeżeli jesteście ciekawi jednak owego drugiego openingu do ,,Death Note'a'', serdecznie zapraszam samemu go sprawdzić, jednak chciałabym od razu ostrzec: jest to piosenka jednak bardzo ciężka, więc jeżeli nie jesteście przyzwyczajeni do np. growlu i tym podobnych rzeczy... no cóż, może to być dla was niezły szok, zwłaszcza dla waszych uszu.

  
     To tyle z takiej mini wstawki. Będę się starała je dodawać o ile mi się nie skończy ,,materiał'', a chciałabym dodawać tutaj interesujące przykłady piosenkarzy, którzy naprawdę mają co pokazać, ale jeszcze im się to nie udało na takiej większej scenie. Jeśli również, macie swoich ulubionych wykonawców na YouTubie, serdecznie zapraszam do komentowania- jestem tego ciekawa.
     I teraz też malutkie ogłoszenie. Jak wiecie, niedługo zacznie się szkoła, dla tego chciałabym od razu z przykrością przestrzec, że notki mogą się pojawiać rzadko. Będę się starała (póki starczy mi sił i chęci tak w ogóle, bo mówiłam, że jednak nie chcę pisać niczego na siłę) dodawać przynajmniej jedną na miesiąc, ale niestety to może być też ilość maksymalna. Wiem, że może być to przykre, ale jednak chciałam postawić sprawę jasno, choć oczywiście będę się starała pisać wcześniej, ale to też wymaga pewnego poświęcenia czasu, którego zapewne ilość za niedługo będzie deficytowa. Stąd zresztą też ta mini-seria, aby też w krótkiej, ale treściwej formie pokazywać wam coś ciekawego. Mam nadzieję, że nie będzie to stanowiło wielkiego problemu. 
     Także trzymajcie się za słuchawki i do następnej notki!

wtorek, 30 maja 2017

Sleeping with Sirens- Fly (wersja Nightcore i oryginał)




     Aby wynagrodzić wam tą długą nieobecność (przynajmniej w części) postanowiłam w tej notce przedstawić wam... hm, jedną piosenkę, ale w dwóch zgoła odmiennych wersjach. Jeżeli ktoś dzielnie czytał wcześniejsze notki, na pewno wcześniej spotkał się z tym zespołem, ponieważ mówiłam już o nim dwukrotnie, dlatego między innymi postanowiłam od nich zacząć. Krótko mówiąc: o to po raz kolejny Sleeping with Sirens z piosenką ,,Fly''.

środa, 24 maja 2017

Wielki (albo nie) powrót!

Tak jest, tutaj znowu Blue Melody po prawie... 2 latach przerwy! Tak, wielkiej przerwy, można to nazwać w sumie wakacjami i z tego miejsca chciałabym serdecznie was przeprosić (jeżeli ktokolwiek się tu jeszcze ostał) za brak jakiejkolwiek notki na temat zamknięcia bloga. Kiedy Destroya zniknęła, a ja zostałam sama z notkami, wizja pisania tego bloga zaczęła mnie... nie tyle nudzić, co zaczął mnie żenować poziom, na jakim pisałam- żaden profesjonalny- ale to nie znaczy, że na tego bloga nie zaglądałam, kiedy znalazł się czas. Czaiłam się gdzieś tam i czekałam... i w końcu stwierdziłam, że chyba na razie dość tej przerwy. Owszem, wiem że nie piszę w żaden profesjonalny sposób, nigdy tak nie twierdziłam... ale jednak bardzo to lubiłam i w pewien sposób mi tego brakowało. Choć przyznam, próbowałam startować z innymi blogami o zgoła zupełnie innej tematyce, pomyślałam że może warto chociaż spróbować wrócić na ,,stare śmieci''. Jeśli się więc to nie uda, serdecznie z góry przepraszam.
Ale w sumie to czy się uda, zależy chyba tylko ode mnie, prawda? Jeżeli ktokolwiek tu jest i dzielnie czekał, jestem pełna podziwu. Postaram się wrócić z czymś ciekawym, trochę innym, ze względu na to że mój gust muzyczny uległ pewnej modyfikacji, ale mam nadzieję że tak samo dobrym jak wcześniej... a może nawet i lepszym?
Ale to już nie przedłużając: jeżeli ktoś tu jest, może by się odezwał? Byłoby to jakieś pocieszenie. Mam nadzieję (sama), że notki pojawią się szybko, postaram się nie zawieść! 

piątek, 31 lipca 2015

Her Bright Skies- Meteors


  Osoby, które wchodzą na tego bloga od dłuższego czasu zapewne doskonale znają ten zespół, gdyż często opisuję ich nowe piosenki i osobiście bardzo się interesuję tą grupą. Choć nie jest ona tak mocno znana jak np. You Me At Six, to jednak bardzo podoba mi się ich styl, muzyka przez co z zapartym tchem czekałam na kolejne utwory i wreszcie się doczekałam. Jednakże czy sprostali oni moim wymaganiom? Zapraszam na dalszą część artykułu.

niedziela, 7 czerwca 2015

Zawieszenie chwilowe

Tak, niestety z przykrością muszę stwierdzić, że jestem wręcz zmuszona blog chwilowo zawiesić. Wybaczcie, ale ledwo domagam ze wszystkim i koszmar skończy się dopiero 19 czerwca. Ale oczywiście nie chcę na tak długo go zawieszać. Póki co zawieszam go na ten tydzień, mam nadzieję, że zrozumiecie. Jestem tylko człowiekiem i niestety nie mogę się nigdzie rozdwoić :/ Mam nadzieję, że nadal czekacie a jeżeli tak, to naprawdę szacunek bo ubolewam ile to trwa a co dopiero ile czekacie wy, prawda?
A więc do 14 czerwca na pewno nie będzie notki, kolejny ciężki tydzień. A reszta już zależy czy znowu mi czegoś nie dowalą. Oby nie, trzymajcie się ciepło! 

środa, 20 maja 2015

Podziękowania i przeprosiny!

Tak, niestety nie przychodzę do was z nową notką tylko (jak napisane w tytule) z podziękowaniami i przeprosinami. A za co? Za tyle wyświetleń, za to że jesteście z nami mimo trudności. Niestety od początku miesiąca nie mam kontaktu z Destroyą a sama mam bardzo ograniczoną ilość czasu, zwłaszcza że mam kilka projektów na komputerze i mam konkurs plus nauka. Tak wiem, cały czas mówię, że nie mam czasu, ale nic na to nie poradzę. Szczerze mówiąc zastanawiałam się na chwilowym zawieszeniem bloga, ale nie chcę tego robić a muszę sobie (wreszcie) wygospodarować czas na wszystko. Czy mi się to uda? Trzymajcie kciuki. Na szczęście kawałek nowej notki już mam, została tylko cała reszta.
Tak więc, mam nadzieję że ktoś tu jeszcze jest. Jeszcze raz dziękuję za liczbę wyświetleń i tym razem notka na pewno pojawi się w weekend (o ile mi oczywiście nic nie wypadnie). Dziękuję za cierpliwość i do następnej notki, kochani!

niedziela, 12 kwietnia 2015

Amoral- If Not Here, Where?


  Blue po dłuugiej przerwie wreszcie wraca do swojej ukochanej ,,pracy''. Co prawda najpierw chciałam dodać coś innego, ale jak zobaczyłam pierwszy od dłuższego czasu komentarz w zakładce ,,zamówienia'' odłożyłam inne utwory na bok i postanowiłam wziąć się za jedno z dwóch zamówień. O to i jedno z zamówień Ironic Dreams, czyli zespół Amoral w piosence o niezwykle ciekawej nazwie ,,If Not Here, Where?''.

niedziela, 1 marca 2015

Sia- Elastic Heart


  Tak! Powoli wracamy do łask a po dosyć sporej przerwie przywita was kochana Destroya. Na pewno macie dość mojej pisaniny i chcecie posłuchać czegoś o wiele bardziej znanego. Więc nie zabieram więcej czasu (i miejsca), bo w końcu to pięć minut Destroyi. Miłego czytania i słuchania, życzy Blue i oddaje was w ręce drugiej adminki.

środa, 11 lutego 2015

One Ok Rock- Cry out


  One Ok Rock to kolejna j-rockowa grupa o której zresztą (o ile pamięć mnie nie myli) mówiłam dosyć dawno, tyle że była to pierwsza styczność z tym zespołem w utworze ,,Re-make''. Mam świadomość tego, że takie gatunki jak j-rock czy k-pop nie są tak popularne w Polsce jak zwykły pop, ale myślę że fanów przybywa a ja (choć jestem nadal początkującą, jeżeli chodzi o te style muzyczne) wolę wam pokazać jakieś alternatywne wyjście. Po co zatrzymywać się na samym popie? Jeżeli nie jesteś przekonany do azjatyckiej muzyki, mam nadzieję że ,,Cry out'' zmieni nieco twoje nastawienie. Tak więc One Ok Rock i moja opinia.

czwartek, 5 lutego 2015

Kolejne opóźnienia!

Ja nie wiem czy wena mnie nie lubi czy co. Wybaczcie, ale niestety mamy kolejne opóźnienia.
Pewnie wchodząc tutaj i patrząc na ten post ktoś (o ile ktokolwiek tu jeszcze jest) się zdenerwował, ale z żalem naprawdę przepraszam za opóźnienia i będę starała się w przyszłym tygodniu to naprawić i napisać coś na zapas, abyście nie czekali kolejny miesiąc na jeden post. Mam już początek swojej notki, ale wena jakoś nie chce do mnie przyjść i niestety znowu piszę sama, gdyż Destroya nie daje znaków życia- zapewne nadal ma egzaminy a ja nie mam serca jej przeszkadzać, bo nauka ważniejsza.
Tak więc w przyszłym tygodniu postaram się to nadrobić. Jak widzicie szykuje się kilka recenzji a poza tym powoli chcę nad czymś popracować, nad czymś nowym, ale czy to się uda? Nie jestem pewna.
Tak więc proszę o cierpliwość i do przyszłej notki!

niedziela, 18 stycznia 2015

Sleeping With Sirens - Congratulations Feat. Matty Mullins


  Sleeping With Sirens towarzyszą mi niemal od roku i choć po tym czasie zdążyłam o nich nieco zapomnieć, okazało się że wrócili ze zdwojoną siłą i ( a jakżeby inaczej ) nowym kawałkiem. O ile dobrze pamiętam, kiedyś oceniałam ich utwór ,,If You Can't Hang'' i przyciągnęli mnie pewnym charakterystycznym elementem, a w zasadzie osobą..., a zresztą co ja będę przedłużać. O to Sleeping With Sirens wraz Mattym Mullinsem w piosence ,,Congratulations''

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Muzyka Klubowa- Paris Blohm

O Parisie Blohmie wspomniałam ostatnio w moim notowaniu, gdzie znalazła się jego piosenka ,,Presence''. Już wcześniej miałam o nim napisać, ale gdy zobaczyłam na fb iż dziś miała być premiera nowego singla, postanowiłam poczekać. Nie będę tutaj pisała całego wypracowania o nim, bo muzyka klubowa mówi sama za siebie, ale kilka słów można o tym wszystkim opowiedzieć.

Zdjęcie Paris Blohm

Niestety za dużo o nim informacji nie ma (poza tym ile ma lat), więc pozwólcie, że opowiem wam jego krótką historię, która moim zdaniem jest bardzo ciekawa.
Wszystko mianowicie w jego muzyce sprowadza się do jednej osoby: jego siostry Chloe Blohm, która umarła w 2011 roku, a więc całkiem niedawno. Cierpiała na dystrofię mięśni, jednak miała w sobie podobno pełno energii. Jak wiecie, jest to choroba wyniszczająca człowieka wraz z upływem czasu, która na pewno załamałaby niejednego twardziela, ale ona się nie poddawała. Tym, których spotkał ten sam lub podobny los dawała nadzieję. Niejednokrotnie pod utworami Parisa, w artykułach zawsze podkreśla rolę swojej siostry w jej muzyce. Ona wierzyła w marzenia, chciała spełniać sny innych choć sama była w nie najlepszej sytuacji. Inspirowała miliony ludzi swoją postawą, pogodą ducha, osobowością. Można powiedzieć, że dawała tym ludziom nadzieję, że mimo swojego stanu mogą coś zrobić. To ona wpoiła swojemu bratu chęć do spełniania marzeń, wiarę w to że one mogą się ziścić przez co dziś stoi na scenie muzycznej i mimo tego, że powoli się rozwija jest bardzo popularny moim zdaniem i na tą popularność zasługuje. Jego muzyka w pewien sposób ciekawi, ja osobiście bardzo lubię sobie posłuchać jego utworów, gdy mam gorszy dzień. Jeżeli więc jesteś fanem elektronicznych brzmień, myślę że ta postać może cię zaciekawić.
Za co mianowicie cenię jego utwory? No cóż, nie można się tu wiele rozpisać. Wszystko mogę zawrzeć w kilku słowach:
oryginalność- dosyć długo słucham już muzyki klubowej i jak na razie nie spotkałam się z żadnym artystom, który miał by mniej więcej taki styl jak on. Może wy znacie, jeżeli tak to czekam na wasze odpowiedzi.
prostota- utwory choć często nieskomplikowane i czasami można powiedzieć prostolinijne mnie... urzekły? Może to za duże słowo. Choć nie ma żadnych skomplikowanych momentów i wszystko wydaje się na początku niezwykle nudne, tak naprawdę potrafi człowieka zatrzymać na dłużej niż jakikolwiek kawałek. Lubię proste, chwytliwe kawałki, które zostają przez jakiś czas (oby jak najdłuższy) w odbiorcy, bo zresztą muzyka powinna być wieczna, czyż nie?
efektywność- w zasadzie mogłabym to wrzucić do jednego worka ze słowem ,,prostota''. Single te nie są zbyt wybitne, co trzeba niestety przyznać, ale jednak według mnie niezwykle efektowne. O dziwo jego utwory zapadają mi w pamięć dłużej niż np. kawałki Davida Guetty (który chyba już powoli zaczyna spadać z rynku muzycznego, od czasu ,,Play Hard'' w ogóle o nim nie słyszałam), co dla mnie jest dosyć sporym osiągnięciem, ale każdy mierzy swoją miarą.
No i cóż mogłabym powiedzieć więcej. Nie chcę pisać żadnych długich wywodów, bo czy one mają sens? Chyba nie. 
Mam nadzieję, że podane poniżej piosenki was zaciekawią, tak jak mnie i może znajdzie się tu jakiś jego fan? Nadzieja ponoć umiera ostatnia.

,,Presence'' (jedna z piosenek dedykowanych Chloe Blohm)



,,Left Behinds'' od którego zaczęłam swoją przygodę z tym producentem.



,,Colors'' nagrany razem z Tritonal i Sterlingiem Foxem



,,You Were Here'', który niestety najmniej mi się podoba ze wszystkich, no ale bywa :) Może komuś z was się spodoba.



,,Demons''- świeżutki kawałek; to na niego dosyć długo czekałam i dzisiaj była jego premiera. Czy jestem jakoś zawiedziona? Po fragmentach co prawda spodziewałam się nieco więcej, ale narzekać nie mogę i mi się bardzo podoba.



I to na tyle z mojej strony. Czekam na wasze zdanie w komentarzach.
Notka ta to taki mini przerywnik, Chciałam wam zakomunikować, że blog nadal działa, ale po prostu chwilowy brak czasu. Pełną recenzję dodam do końca tego tygodnia, być może dopiero w weekend, nie chcę niczego obiecywać. 
Niestety mam też smutną wiadomość dla fanów Destroyi (a zgaduję, że parę tutaj takich osób jest)- do mniej więcej 20 stycznia nie spodziewajcie się od niej notki. Słowo ,,nauka'' powinno wam wszystko wyjaśnić. Póki co ja postaram się wyrobić, zobaczymy jak będzie dalej.
Mam nadzieję, że jest tutaj jeszcze ktoś i czeka. Przepraszam jeszcze raz za opóźnienia, pozdrawia Blue :D

wtorek, 30 grudnia 2014

Top 10 by Destroya

Witam, dziś ja chciałabym przedstawić Wam najlepsze według mnie utwory. Wybór był bardo trudny, bo i w setce bym się pewnie nie zmieściła, a tu do dziesięciu musiałam się zwinąć. Postawiłam jednak na różnorodność, zamiast dać pół na pół np. MCR i Comę. Ale dosyć ględzenia, do rzeczy.

10. Piotr Rogucki – Mała 


Jak wiadomo, Roguckiego bardzo lubię, prawie w każdym wydaniu. Tutaj jest taki bardziej delikatny niż zwykle. Piosenka utrzymana raczej w wolnym tempie, więc i na tego doła, którego my, dziewczyny, czasem miewamy, nada się idealnie. Tekst jest jaki jest. Nie ma co się doszukiwać głębokich myśli czy ukrytych wartości, bo ich tam nie ma. Jednak utwór bardzo mi się podoba, takie słodzenie z jego strony do adresata. Cieszy mnie to, że Roguc pokazał swoje inne oblicze, inne niż w Comie. 

9. My Chemical Romance – All I want for Christmas is you


Cover Mariah Carey. Długo zastanawiałam się jaką piosenkę tego zespołu wziąć. Postawiłam nie dość, że na cover, to jeszcze na coś sezonowego. Może jestem dziwna, ale zdarza mi się tego wydania słuchać i latem, i wiosną, i jesienią, no i zimą siłą rzeczy. Chłopacy, moim zdaniem, nadali temu utworowi niesamowitą energię. W oryginale bardzo mi tego brakowało. A tutaj jest moc, siła, energia i ogólnie taka świąteczna impreza. Jeszcze dodam, że uwielbiam te momenty, w których komponują się głosy Franka i Gerarda. Ot taki sentyment.

8. Myslovitz – Dla Ciebie


Tu też był problem, którą piosenkę wybrać, bo jak powszechnie wiadomo, lista jest długa i szeroka. Dla Ciebie jest dla mnie takim osobistym pocieszaczem. Piękny tekst, oczywiście smutny, trochę o poświęceniu, oddaniu. Takie wyznanie miłości trochę, pokrętne ale jednak. I pokazanie tej siły, którą się ma w czasie walki o drugą osobę: „Naprawdę na dużo mnie stać...”. Warto też zwrócić uwagę na bardzo stonowany akompaniament., który „daje się wyzwolić” tylko w refrenach. Utwór ten jest też przykładem tego, że stare nie znaczy gorsze. Wiele bym dała, żeby Myslovitz nadal takie było. Jednak wiem, że ich zmiana (już pomijając zmianę wokalisty) była nieunikniona. Postęp czy coś.

7. Frank Iero and the Celebration – Weighted



Gdyby ktoś nie wiedział, to ten mały, energiczny z MCR. Zespół się skończył, to solowe kariery się rozpoczęły. W tym przypadku wyszło to na dobre. Piosenka jest wesołą masakrą. Krwawy teledysk z latającymi jelitkami dodaje jej uroku. Jest wesoło, radośnie, energicznie i to mi wystarczyło, aby ta piosenka się tu znalazła. Mam wrażenie, że Frank się dusił w MCR. Był dużo bardziej nieokiełznany niż reszta. I tutaj nam pokazał, że też potrafi. W tekst się nie będę zagłębiać, bo na to potrzebuję więcej czasu. Ale jak najbardziej polecam całą płytę, którą wydał kilka miesięcy temu. 

6. Nickelback – Hero


Covery już były, to czas na soundtrack. A konkretnie soundtrack ze Spider-Mana. Piosenka już dość wiekowa, a nadal niesamowita. Jak wiecie, lubię kręcić się po kręgach minimalnie delikatniejszych niż rockowe. Muzyka wydaje się być tu taka ciężka, jednak z każdym kolejnym dźwiękiem pozwala odetchnąć. Wokaliści też wymiatają, pełnym, charyzmatycznym głosem. Dopełnieniem jest teledysk – fragmenty z filmu przeplecione z ujęciami chłopaków na dachu budynku. Niby to wszystko już dość stare, ale myślę, że dalej aktualne. Do tej pory Hero jeszcze mi się nie znudziło, więc mam nadzieję, że nigdy się nie znudzi.

5. Magic! - Rude


Jeśli chodzi o ten numer, to pojawił się ze względu na sentyment. Rude towarzyszyło mi przez pewien okres w moim życiu, jeden z lepszych w moim życiu. Jakby nie było, ma fajne reggae'owe brzmienie, zespół sam w sobie też bardzo sympatyczny. Ale to takie trochę gwiazdy jednego przeboju. Bo o innym przeboju nie słyszałam, na pewno istnieją, myślę nawet, że mogłyby się spodobać, ale jakiejś promocji to im brak. Tekst jest o miłości, ale cechuje go lekkość. A w teledysku możemy obejrzeć pewną miłosną historię – tu również jestem na tak.

4. Łzy – Agnieszka


W kwestii wartościowej, tekstowej, muzycznej i jakiejkolwiek nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Bo w Agnieszce nie ma nic niezwykłego, w dodatku stary hit, odesłany do lamusa. Jednak życie bez niej byłoby jakieś takie puste. Bo kto z nas nie tańczył przy tym na wakacyjne imprezie? Kto tego nie śpiewał przy byle okazji? Chyba nikt. To legenda, stary kultowy kawałek. I uwielbiam to śpiewać na karaoke, w domu, gdziekolwiek. Wprowadza taki powiew lata, energii. Zdecydowanie jeden z lepszych polskich hitów.

3. Linkin Park – Bleed it out


Linkin Park też znane, pojawiło się już u Blue, z innym kawałkiem, ale jednak. Zespół znany, ceniony i fajny. Tak pokrótce. Bleed it out jest dość krótkim utworem, niespełna trzyminutowym, ale to wystarcza, żeby poczuć ten rytm nadawany głównie przez bęben. Głos Chestera też odgrywa tutaj fajną rolę. Ale mnie chyba najbardziej przekonała niesamowita rytmika refrenu, każde słowo idealnie dopasowane w odpowiedni dźwięk. I jeszcze te momenty screamo. Chłopacy mają wiele innych ciekawych utworów, więc kto jeszcze się z nimi nie zapoznał, to gorąco zachęcam!

2. Artur Rojek – Czas, który pozostał


No i mamy byłego frontmana Myslovitz! Trzeba przyznać, że się nieco rozwinął. Jego teksty są piękne, pełne metafor i ukrytych znaczeń. Podobno to płyta o przeszłości. O dzieciństwie Rojka i jego dzieci. Możliwe, nie analizowałam aż tak wnikliwie. Ale dlatego ta piosenka? Była drugą, którą poznałam. Spotkana gdzieś w internetach, wydanie LIVE z warszawskiej Królikarni (swoją drogą polecam cały koncert). Przesłuchałam chyba z dziesięć razy rzędem, zakochałam się w tych emocjach, słowach. Od dawna nie miałam takich ciar jak przy tym. Te pierwsze dźwięki, taka niby katarynka i refren, który wydaje mi się mega mocny, to wszystko sprawia, że słucham tego niezmiernie często.

1. Coma – System


I mamy zaszczytne pierwsze miejsce! I to polskie pierwsze miejsce, bo cudze chwalicie, swego nie znacie. A czasem warto poznać. Przed Comą długo się wzbraniałam, w końcu uległam i przesłuchiwałam kolejne utwory. Wciągnęły mnie. Chciałam napisać co cenię w sobie ich twórczości najbardziej, ale okazuje się, że wszystko. Bo teksty są genialnym materiałem pod analizę, muzyki bardzo przyjemnie się słucha, jest pełna emocji, a wokal... Taa, rozpływam się, i to za każdym razem. A System to wszystko w sobie łączy, jedynie do teledysku mam zastrzeżenia, ale wybaczę, bo trochę to lat już ma. Nastrój, który wprowadza ten utwór jest genialny. Po prostu świetny numer i tyle.


Z mojej strony to tyle, dodam jedynie, że w czasie tworzenia mojego TOP10, miałam zamiar dodać Marsowe Closer to the edge. Ale kiedy zobaczyłam to u Blue, zrezygnowałam, dajmy szansę innym utworom. Chociaż ten utwór ma tyle mocy... No nic. 
Zapraszam do komentowania.

PS: A i byśmy pewnie zapomniały: życzymy pijanego sylwestra i szampańskiej zabawy (ale nie przesadźcie, bo będziemy za wami tęsknić)

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych świąt!

Nie, niestety dzisiaj notki nie ma. Chciałam (a w zasadzie we dwie z Destroyą) złożyć wam życzenia świąteczne. Nie chcę ściągnąć niczego z internetu, takie życzenia prosto z serca chyba bardziej się liczą, czyż nie?
Tak więc wesołych świąt, kochani! Oby muzyka was nigdy nie opuszczała, była dla was uniwersalnym lekiem. Abyście spędzili miło czas w rodzinnym gronie (a nie przy internecie!), dużo super prezentów, aby każdy was spełnił też swoje marzenia, żeby ten czas upłynął wam na radości, a nie smutku, bo to są takie dwa unikalne dni w roku, gdzie choć raz można zapomnieć o szarej rzeczywistości i cieszyć się życiem wraz z rodziną i przyjaciółmi (choć niektórzy robią to przez cały rok xD).
Tak więc załoga Music World serdecznie pozdrawia (o ile ktoś tu wgl jest) i jeszcze raz:
WESOŁYCH ŚWIĄT


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Top 10 by Blue

Jako, że dobiliśmy do 50 tysięcy wejść, chciałyśmy (obydwie z Destroyą) jakoś wam podziękować za to, że nas czytacie i jesteście z nami już tyle czasu, bo blog ma już z dwa trzy lata i choć miał bardzo ciężkie początki to jednak myślę, że teraz jest naprawdę dobrze. Obydwie postanowiłyśmy napisać notkę nieco inną niż dotychczas i o to wpadłyśmy na ten pomysł. Mamy nadzieję, że nasze propozycje wam się spodobają i będzie to może nie coś bardzo nowego, ale w jakiś sposób to ,,uczcimy''.

Tak więc serdecznie zapraszam do czytania mojego top 10. Chyba wiesz, gdzie kliknąć.


sobota, 29 listopada 2014

E.P.I.C- Ona


  Witamy wszystkich serdecznie po dosyć długiej przerwie. Nie była ona zamierzona, ale niestety rzeczywistość ciągle się o nas upomina, dlatego te opóźnienia. Pewnie niektórzy zadadzą sobie pytanie: czemu Blue się za to nie wzięła? Odpowiedź jest prosta: bo to kolei Destroyi, a ja zwykle działam według jakiegoś schematu, chyba że zmiany będą konieczne.
  Ale trochę rozgadałam się bez sensu. O to Destroya i jej propozycja, czyli zespół E.P.I.C i ,,Ona''.

poniedziałek, 10 listopada 2014

Alesso feat Tove Lo- Heroes ( We Could Be)


  Na chwilę powracamy do łagodniejszych brzmień. Alesso zna zapewne wiele osób z was, choć można powiedzieć, że słuch o nim zaginął od czasu piosenki ,,Calling'' nagranej z Ryan'em Tedderem i przez jakiś czas nie był tak widoczny na arenie muzycznej jak po sukcesie własnie tego utworu. Teraz wraca z nową energią i świeżym kawałkiem. O to Alesso wraz z Tove Lo w piosence ,,Heroes''.

piątek, 31 października 2014

Fireball- Cycles Of Blinking Lights


  Pierwszy raz od dłuższego czasu wezmę się za ocenę polskiego zespołu. Zwykle tego nie robię, bo po prostu nasza muzyka niezbyt leży w moim guście. Wyjątkowo jednak postanowiłam wam przedstawić moim zdaniem ciekawą, choć według mnie nieco specyficzną grupę. Jeżeli kochasz mocne brzmienia, może ci przypadnie do gustu, a jeżeli nie... no cóż, może być gorzej. Tak więc o to nasza polska grupa Fireball w piosence ,,Cycles Of Blinking Lights''

Evarose- Telephonic

Teledysk- Klik!      Przyznam, że na kolejny wpis chciałam dać inną piosenkę, ale postanowiłam, że dam wam chwilę odpocząć od azjatyc...